p-w-cz.gif (8137 bytes)
linia.gif (60 bytes)

  
„Konrad Swinarski - proces twórczy reżysera wybitnego”

Zamknij mnie w skorupce orzecha, a jednak będę panem niezmierzonych przestrzeni

W. Szekspir: Hamlet

Założeniem tej wystawy było pokazanie nie gotowego spektaklu, udokumentowanego słowem i fotografiami, lecz procesu pracy nad jego tworzeniem. Oczywiście, pozostały jedynie rzeczy materialne. Wszystkie spotkania, rozmowy, dyskusje, spory odeszły w przeszłość razem z czasami, w których się wydarzyły. O pewnych z nich można przeczytać w książkach poświęconych Swinarskiemu. Lecz te najważniejsze - najbardziej osobiste, głębokie, tworzące tę specyficzną wieź reżysera z współtwórcami spektaklu zostaną jedynie w pamięci osób, które miały szczęście z nim pracować, lub też - znikną w mroku niepamięci czy śmierci. Także pierwszy moment zetknięcia się reżysera z tekstem, bo Swinarski zawsze opierał się na tekście i od tego wszystko się zaczynało, ta iskra porozumienia - pozostanie dla nas tajemnicą....

Z pewnością, gdy decydował się wystawić jakąś sztukę, wiedział już, co chce nią powiedzieć swoim współczesnym. Lecz po pierwszych przemyśleniach i założeniach cała machina teatralnej produkcji rozrastała się. Dochodził scenograf, kompozytor, aktorzy - mnóstwo ludzi, a każdy przecież był osobowością i wnosił coś swojego do tego spektaklu! Chyba największa liczba osób była zaangażowana w realizację Dziadów, dzieła o którym - jeszcze wówczas kardynał - Karol Wojtyła powiedział: to przedstawienie zmieni dusze Polaków. Niesłychany wydaje mi się fakt, iż pomiędzy tymi wszystkimi ludźmi, osobowościami Swinarski był w stanie przeprowadzić swoją wizję dramatu! Konsekwentnie przeprowadzić to, co chciał powiedzieć.

To wymaga ogromnego talentu i wielkiej siły, umiejętności przekonywania ludzi - ale także słuchania ich opinii. Nie można przecież powiedzieć, że Swinarski sam stworzył Dziady czy inny spektakl. Oczywiście, dobierał współpracowników, aktorów - ale im również pozwalał tworzyć! Tak, że czasem zmieniali mu zupełnie koncepcję postaci - jak w przypadku roli Orcia w Nie-boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego, Orcia kreowanego przez Annę Polony. Zagrała tę postać zupełnie inaczej niż zaplanował to reżyser, ale zrobiła to na tyle przekonywująco, że się zgodził. Ile jeszcze takich sytuacji miało miejsce? Jak wiele z wymyślonych wcześniej koncepcji zmienił pod wpływem aktorów i tego, co proponowali? Jak w tym wszystkim ocalała jego myśl? Tego już nigdy się nie dowiemy... Jedyne, jak wspominałam, co mogliśmy pokazać na wystawie, to rzeczy materialne. Lecz gdy wmyśleć się w nie i obejrzeć dokładnie - uda się na chwilę wrócić w atmosferę tamtych czasów, prześledzić proces tworzenia dzieła scenicznego. Od pierwszych szkiców, robionych na świstkach papieru lub serwetkach, gdzieś na szybko, poprzez coraz bardziej konkretne, szczegółowe. Potem projekty kostiumów, scenografii, zdjęcia z prób - gdzie aktorzy ubrani jeszcze prywatnie ćwiczą swoje role, lecz już widać napięcie i emocje na ich twarzach. Na koniec gotowy już spektakl - ofiarowany widzom, którzy zechcą go zobaczyć...

Widz przychodząc do teatru patrzy na dzieło gotowe, skończone. Scenografia, muzyka, aktorzy odtwarzający swoje role. Siada więc w fotelu i na ten czas pozwala się wyrwać z rzeczywistości i zatopić w zupełnie innym, wykreowanym dla niego świecie. Potem - wychodząc ze spektaklu - wynosi jego cząstkę w sobie. Coś sobie uświadamia, przeżywa, podziwia lub - po prostu wtapia się z powrotem w życie i zapomina... Inaczej krytycy, którzy z racji zawodu muszą zastanowić się, jak to było zrobione, zinterpretować przesłanie, w pewien sposób „rozłożyć” spektakl, jego stopione w całość części składowe - by móc go precyzyjnie zanalizować i opisać. Zwykły widz nie musi tego robić. Wystarczy, że wyniesie coś ze spektaklu, odczuje, zrozumie. Tutaj nasuwa się pytanie, dlaczego właściwie chodzimy do teatru, czego od niego oczekujemy? Lecz na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam...

***

Wiele osób mówiło o metodzie reżyserskiej Konrada Swinarskiego - ci, którzy z nim współpracowali, grali w jego spektaklach lub w jakiś inny sposób mieli z nim do czynienia. Te wypowiedzi wzajem się uzupełniają, chociaż bywa i tak, że zaprzeczają sobie - lecz to wszystko składa się na obraz człowieka, który, jak każda wybitna osobowość, miał w sobie wiele sprzeczności i wewnętrznych konfliktów. Z pewnością łatwiej jest opisać sposób pracy Tadeusza Kantora czy Jerzego Grotowskiego - twórców wybitnych, kreujących teatr zupełnie osobny, poczynając od założeń podstawowych, poprzez metody pracy z aktorem aż do używanych środków wyrazu. Konrad Swinarski pracował w teatrach tradycyjnych, robił spektakle tak jak wielu innych reżyserów, używając tych samych sposobów i materiałów. Świadomie nie podjęłam próby zdefiniowania jego metody pracy. W roku jego śmierci miałam 8 lat. Wszystko, co o nim wiem, jest wtórne, pochodzi z wypowiedzi innych ludzi lub materiałów utrwalonych na taśmie filmowej. Oczywiście, wczuwam się w to, co widzę i czytam, a rozmawiając z osobami, które go znały, próbuję dojrzeć jego odbicie w ich oczach. Lecz to zbyt mało, by definiować, określać, komentować. Pozostawiam to innym, którzy wiedzą więcej.

Tego, że Swinarski był postacią ważną dla polskiego teatru, nie trzeba oczywiście udowadniać. Świadczy o tym choćby fakt, iż chociaż od wielu lat nie ma go już wśród nas i nie tworzy spektakli, do tej pory fascynuje, nie tylko dlatego że można obejrzeć Dziady lub Wyzwolenie. Wiele dzieł teatralnych zostało sfilmowanych - i zapomnianych...

Czasem mam wrażenie, iż jego spektakle wspomina się, bo jest w nich pewna tajemnica. Tak naprawdę nikt nie wiedział, jak on do tego doprowadzał, że uzyskiwał taki właśnie efekt....

M. Katarzyna Gliwa


linia.gif (60 bytes)

mhk.jpg (3829 bytes)
strona główna | o muzeum | wystawy-czasowe | wystawy-stałe | archiwum-wystaw |
lekcje-muzealne | konkursy | aktualności | wydawnictwa | usługi | kontakt |
Biuletyn Informacji Publicznej Muzeum Historii KatowicBiuletyn Informacji Publicznej Muzeum Historii Katowic

Projekt Małgorzata Seweryn