|
|
Plener
Katowice 2004"
Dobra sztuka zawsze składa się z dwóch rzeczy: naprzód z obserwacji faktu, po wtóre z kształtu, w jakim dusza ludzka wobec tego faktu się objawia pisał John Ruskin w swoich Modern Painters
W tym roku po raz kolejny Katowice znalazły się „na warsztacie” grupy artystów, w ramach pleneru zorganizowanego przez Urząd Miasta Katowic oraz tutejszy ZPAP. Wzięli w nim udział twórcy z Górnego i Dolnego Śląska oraz goście z Czech, Austrii i Niemiec. Komisarzem tegorocznego przedsięwzięcia był Damian Pietrek.
Należy przyznać, iż na początku XXI wieku idea pleneru może wydawać się pomysłem banalnym i trącącym myszką. Wszak to nie czasy barbizończyków czy impresjonistów. Czym może nas zaskoczyć lub zainteresować artysta malując en plein air, zwłaszcza w mieście takim jak Katowice, miejscu pozornie pozbawionym magii i uroku? A jednak.
Fascynujące geometrią ceglanych wątków budynki Nikiszowca, dostojne kamienice w historyzującej szacie i bryły architektury funkcjonalnej z lat 20., neogotycki kościół Mariacki i drewniana świątynia pod wezwaniem Michała Archanioła w parku Kościuszki to tylko niektóre z miejsc składających się na obraz starych Katowic, które pobudziły wyobraźnię artystów. Oprócz tego świat PRL-u, egzotyczny zwłaszcza dla twórców z Europy Zachodniej: monotonny rytm balkonów w betonowych mrówkowcach, rondo lub popularne wieżowce - „kukurydze”. Na ten komunistyczny kostium miasta nakłada się powiew nowych czasów: ulotka, kusząca kredytem w 24 godziny lub nowoczesny budynek Banku Śląskiego. Stare miesza się z nowym, banalne i prowincjonalne sąsiaduje z monumentalnym i śmiałym w wyrazie.
Te rozmaite, w odmienny sposób zinterpretowane motywy oddano posługując się olejem, akrylem, akwarelą, czasem stosując technikę własną. Rzeczowy, drobiazgowy i wierny naturze opis sąsiaduje z kształtami poddanymi geometrycznej deformacji i uproszczeniu. Sposób malowania w niektórych pracach jest swobodny, zamaszysty, impresyjny, czasem przemyślany, oszczędny, wręcz zdyscyplinowany. Zdarza się, że artyści pozwalają farbie na swobodne ściekanie, czasem beztrosko „mażą” pędzlem po powierzchni płótna. Obrazy, w których płaskie plamy barwne obwiedzione są wyraźnym konturem kontrastują z dziełami, gdzie kolor nakładany jest miękko, lekko, na wpół abstrakcyjne kształty zamazują się, a wycinek rzeczywistości to jedynie inspiracja, służąca kreacji nierealnych, niekiedy baśniowych światów. Pewnym uczestnikom pleneru katowickie motywy służą do swoistej zabawy z rzeczywistością, co owocuje lekko ironicznym, choć nie pozbawionym ciepła komentarzem. Jednak większość z nich stwarza w swych pracach nastrój nostalgii i melancholii. Pełne prostoty, bezpretensjonalne motywy, jak: okna familoków, z charakterystyczną czerwoną stolarką, rdzawe wątki ceglanych ścian, blaszane kubły na śmieci ukazane na tle odrapanych domów, szare podwórka kamienic czy niebieska, metalowa tabliczka z nazwą ulicy zachęcają do odkrycia Katowic na nowo, inspirują do dokładniejszej obserwacji otaczającej nas rzeczywistości, tak, by zauważyć stary krzyż przydrożny, ukryty w zaroślach niedaleko naszego bloku lub tajemnicze maszkarony na fasadzie kamienicy, obok której codziennie przechodzimy - słowem magię ukrytą w zakamarkach tego miasta.
Zastanawia odkrycie, iż Katowice widziane oczami tych artystów pozbawione zostały obecności człowieka. Domy, zabudowania fabryczne, bloki, nawet zielone fragmenty miasta wydają się opustoszałe. Jedynie w piwnicznym oknie przycupnął puszysty kot, a we wnętrzu mieszczańskiej kamienicy snuje się postać kobieca, rodem bardziej ze snu niż jawy.
Większość dzieł odznacza się stonowaną kolorystyką i łagodnymi zestawieniami barw, pozbawionymi zgrzytów i dysonansów. Wiele prac jest monochromatycznych, utrzymanych w tonacjach zimnych: szaro-błękitno-białych lub ciepłych, opartych na zestawieniach brązów, beżów czy czerwieni. Kilka malowideł zaskakuje kontrastowym zestawieniem barw ciepłych, stonowanych z ostrym, agresywnym błękitem oraz turkusem. W niektórych kompozycjach abstrakcyjnych, o lekko chropawej fakturze uzyskano z kolei efekt delikatnych, szaro-błękitnych, jakby „przypudrowanych” barw.
Prace, będące owocem tego pleneru stanowią jednoznaczny dowód na to, iż Katowice mogą być i są źródłem inspiracji dla ludzi sztuki. Obrazują różne oblicza górnośląskiej stolicy, pozwalają dostrzec występujące tu kontrasty, odkrywają blaski i cienie. Sprawiają, że mamy ochotę wyruszyć na długi spacer ulicami Katowic.
Aleksandra Krypczyk
|