p-w-cz.gif (8137 bytes) linia.gif (60 bytes)

Tajemnice malarza średniowiecznego

Kopie małopolskiego malarstwa tablicowego wykonane przez studentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki z katedry profesora Józefa Nykiela

[Rozmiar: 15671 bajtów]

Począwszy od roku 1988 w ramach ćwiczeń z technik temperowych, prowadzonych na trzecim roku studiów w Katedrze Technologii i Technik Dzieł Sztuki, wykonywane są kopie malarskie obrazów piętnasto- i szesnastowiecznych pochodzących z terenów Małopolski. Studenci dążą do wiernego odtworzenia średniowiecznego warsztatu malarskiego, z całym bogactwem zastosowanych technologii i technik.

Na podobrazie drewniane, umocowane w ramie nakładają zaprawę kredową, nanoszą rysunek i warstwy barwne. Malując starają się naśladować materię malarską mistrza ze wszystkimi jej niuansami: miękkim modelowaniem, nawarstwieniami, impastowymi uderzeniami pędzla. Posługują się farbami samodzielnie przygotowanymi z pigmentów połączonych ze spoiwem żółtkowym.

Czyste malarstwo efektownie uzupełniają partie grawerowane i złocone. Na złoceniach pojawiają się puncowania i radełkowania bądź barwne laserunki. Ramy nie są kopiami z oryginału, lecz stanowią przedmiot ćwiczeń technik grawerowania i technik pozłotniczych.

Zajęcia prowadzone są przez prof. Józefa Nykiela, któremu od 1988 roku asystuje Ryszard Antoni Wójcik, a od 1996 roku również Zofia Kaszowska.

Komisarz wystawy
Andrzej Raczkowski

[Rozmiar: 15893 bajtów]

Jan Białostocki twierdzi, że „wyrośliśmy w pogardzie kopii. Obraz, który okazuje się kopią, traci wartość w naszych oczach [...]. Żywimy głębokie przekonanie, że pomiędzy oryginałem i kopią istnieje przepaść; różnica jakościowa, nie ilościowa. Większość z nas przedkłada dobrą fotografię niedostępnego oryginału nad jego malarską kopię”.Oczywiście. Zwłaszcza teraz, w dobie fotografii cyfrowej, oddającej całą gamę barw i odcieni z absolutną komputerową dokładnością...

Możliwości, jakie daje nam obecna technika, sprawiają, że możemy zwiedzać świat nie ruszając się z domu – poprzez telewizję, internet. Niedługo zapewne wirtualne katalogi online pozwolą „zwiedzać” muzea świata, w taki sposób, że będziemy poruszać się po nich jak w sztucznie stworzonym świecie gier komputerowych...

Zanurzenie się w wirtualnym świecie, aczkolwiek łatwe i niewątpliwie kształcące, odbiera nam jednak jedno, niepowtarzalne, z niczym nieporównywalne doznanie. Przeżycie kontaktu z dziełem sztuki, z jego fizyczną obecnością. Stając przed ulubionym obrazem, wielokrotnie oglądanym w albumach, na filmach czy fotografiach, przeżywamy coś zupełnie innego. Każdy, kto pamięta moment, kiedy znajduje się naprzeciw obrazu, jego fizycznej obecności, teraz właśnie patrzy na to, co stworzone zostało ręką Mistrza – wie, iż jest to doznanie, którego nie da się z niczym porównać. Mamy przed sobą dzieło sztuki. Z całym wielowiekowym kontekstem, z niezliczonymi pokoleniami, które przed nami stały w tym miejscu i je podziwiały, i ze wszystkimi, którzy przyjdą po nas...

Jakże blado wobec takiego doznania wypadają nieszczęsne oleodruki, słynne Słoneczniki Van Gogha produkowane w tysiącach egzemplarzy!

Dzieło sztuki stanowi dla nas przede wszystkim wyraz indywidualności jego twórcy, namacalny dowód jego geniuszu, sposobu postrzegania i interpretowania zarówno idei, jak i rzeczywistości. Siła przekazu dzieła zależy, oczywiście, także od wrażliwości oglądającego – jest jednak w jakiś immanentny sposób w danym dziele zawarta.

Zanim jednak na dobre potępimy kopie, warto uświadomić sobie, że ich rozpowszechnienie (a co za tym idzie utrata jakości, wartości i szacunku) jest zjawiskiem stosunkowo niedawnym. Jeszcze w Encyklopedyji Powszechnej Orgelbranda, wydanej w 1865 roku, czytamy, iż „kopije bardzo udatne z obrazów wielkich mistrzów, przecież z pierwowzorem nigdy równać się nie mogą, gdyż ten ostatni nosi na sobie cechy indywidualnego genijuszu swego twórcy, a kopista oczywiście jest innym. Jednakże dobre kopije są nader ważne, bo zdają dokładną sprawę o sposobie kompozycyji mistrza, a galeryje wyborowych kopij z arcydzieł wielce są pożyteczne dla nauki historyi sztuk pięknych”.

[Rozmiar: 14182 bajtów]

W dawnych wiekach kopia stanowiła ważny element życia artystycznego. Przede wszystkim wiązało się to z zupełnie odmienną pozycją twórcy – w średniowieczu traktowano go jak rzemieślnika, którego nawet imię nie wydawało się godne utrwalenia. O wartości decydowały zaś przede wszystkim nakład pracy i zastosowane materiały. Nieznane było także poszukiwanie oryginalności. Ważny zaś – poziom wykonania, a nie nowe rozwiązania stylistyczne czy kompozycyjne. Istotne było również pojęcie wzoru – doskonałego i nie tylko można, ale wręcz należało go naśladować.

Status średniowiecznego artysty malarza – jakże inny od obecnej wszechwładzy twórców i ich indywidualności – to przede wszystkim pokorny sługa Boży tworzący ad maiorem Dei gloriam i dla własnego zbawienia w przyszłym, lepszym świecie ( podobny stosunek do twórczości możemy zaobserwować jeszcze dziś u piszących ikony).Powielanie dzieł mistrzów było więc nie tylko koniecznym elementem nauki przyszłego artysty, lecz służyło celom wyższym – rozpowszechnianiu wiedzy o świętych i ich historiach, a także – przedstawianiu treści Pisma Świętego w formie obrazowej – dla tych, którzy nie posiedli sztuki czytania.

Jakże daleko nam dzisiaj do takiego rozumienia sztuki, roli artysty, rozróżnienia kopii i oryginału...

Pomiędzy dzisiejszym a dawnym rozumieniem tych spraw niejako stają kopie malarskie wykonane przez studentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki. Odtwarzając obrazy, ściśle zastosowali oni zasady i starali się odtworzyć warsztat średniowiecznych mistrzów. Żmudne przygotowania, mieszanie farb według dawnych receptur – wszystko to wymagało, oczywiście, ogromnego nakładu pracy i cierpliwości. O ileż łatwiej przecież byłoby nabyć gotowe farby w specjalistycznym sklepie!

Nie o to jednak chodziło. Wraz z nakładem pracy – według reguł średniowiecznych –wartość dzieła wzrasta. Chociaż skromnie zostało to nazwane ćwiczeniami – powstała wystawa, dzięki której możemy zapoznać się z dziełami dawnych mistrzów, wniknąć chociaż na chwilę w atmosferę dawnych epok i ich twórców. Uzmysłowić sobie, jak wiele wysiłku, czasu, cierpliwości i pokory wkładali w swoją pracę malarze kopiujący dzieła innych. Jak wiele po sobie zostawili nam, następnym pokoleniom – choć w większości pozostali bezimienni...

M. Katarzyna Gliwa