|
|
Wycinanki żydowskie Marty Gołąb
Ci, co się urodzili, urodzili się po to, aby umrzeć, a umarli, aby żyć.
Z mądrości Talmudu
Z książki Jacoba Cohna
Odpis. Magistrat przyjmuje do wiadomości treść protokołu z dnia 9 listopada 1876 roku i protokołu z posiedzenia deputacji szkolnej z 11 listopada 1876 roku i uważa za ustalone:
- pozostaje w mocy zezwolenie udzielania żydowskim uczniom zwolnień od uczestnictwa w sobotniej nauce,
- plan lekcyjny sobotniej nauki szkolnej będzie tak opracowany, że:
- w godzinach, podczas których będzie odbywać się nabożeństwo w synagodze, czyli zimą od godziny 10, a latem od godziny 8 do 10, ani nauczyciele, ani uczniowie nie wezmą udziału w nauce szkolnej lecz będą mieli wolne,
- podczas pozostałych godzin na lekcjach nie będzie używać się ani piór, ani rysików
[...]- w główne święta według kalendarza żydowskiego żydowscy nauczyciele mogą na żądanie otrzymać urlop. Uczniowie żydowscy, o ile w tych dniach opuszczą naukę, będą zwolnieni z kar szkolnych.
Katowice, dnia 14 listopada 1876 r.
Magistrat
Współistnienie. Tolerancja.
Rozmowy, znajomości, przyjaźnie. Raz bliżej – raz dalej. Jak w życiu.
Społeczność żydowska była związana z naszym miastem od bardzo dawna. Tutaj żyli, uczyli się, pracowali, pobierali się i umierali znajdując wieczny spokój na cmentarzu przy obecnej ulicy Kozielskiej. Nowa synagoga, której otwarcie w 1900 roku uczciła książka Jacoba Cohna została podpalona przez hitlerowców 4 września 1939. Taki był początek tragedii. Tragedii tak wielkiej, że z pod jej wpływu do dziś nie potrafimy się wyzwolić.
Dziś śladów dawnej obecności społeczności żydowskiej w Katowicach jest bardzo mało. Tym szczególniejszą troską powinniśmy otaczać to, co pozostało.
Ocalić od zapomnienia. Pamiętać tych, którzy współtworzyli nasze miasto.
Naród żydowski przetrwał pasmo tragedii, którymi był doświadczany. I w tym sensie można mówić o nim jako o narodzie wybranym, choć nigdy tak naprawdę nie oznaczało to przywilejów. Pomimo wszystko zachował swój język, świadomość własnej tożsamości, religię, tradycje.
Ciągłość. Stała, żywa obecność kultury tego narodu.
Nie tylko w muzeach, naukowych książkach. Obok nas, w życiu.
Popularność licznych, nie tylko w Krakowie, Festiwali Kultury Żydowskiej, z roku na rok wzrastająca liczba zainteresowanych tą tematyką jest tego najlepszym dowodem. Zarówno sztuka jak i muzyka żydowska, coraz szerzej znana i upowszechniana, stanowi inspirację również dla wielu współczesnych twórców.
Marta Gołąb tworzy tradycyjne wycinanki żydowskie od 10 lat. Wspomagając się wnikliwymi studiami nad kulturą i religią tego narodu wskrzesiła - nieobecną w Polsce po wojnie – tradycyjną wycinankę pełniącą w judaizmie funkcje kultowe. Nie poprzestała jednak na tym. Opanowawszy do perfekcji tę niecodzienną formę sztuki tworzy kompozycje bazujące na tradycji, lecz wprowadzające widza w świat jej własnej wyobraźni. Cykl wycinanek inspirowany Pieśnią nad Pieśniami który prezentujemy na naszej wystawie jest tego przykładem. Delikatne, filigranowe kompozycje na złotawym tle urzekają precyzją, ciepłem. Trzeba im się przyglądać z bliska, długo, długo. Wtedy zabierają nas w bogaty świat wrażliwości autorki.
Ona sama mówi o tym tak:
Odrzucając sentymentalizm, dzięki wyobraźni popartej wielorakimi studiami, można w końcu przyjąć ten świat za swój, z pokorą poddać się jego działaniu. Odnaleźć w sobie nowy, nie uświadamiany dotychczas zmysł, który pozwoli odczuć łączność z tamtą minioną tradycją tak, by czerpiąc z tego źródła, tworzyć własną, współczesną, ale opartą na tradycji, sztukę.[...]
Ulubionymi motywami w sztuce żydowskiej, szczególnie mi bliskimi, są zwierzęta. Rysując i wycinając ich postacie nie mogę zapomnieć wizji konia ze „Sklepów cynamonowych”. Schulz opisuje go ze szczególną czułością, taką samą, z jaką patrzyli na zwierzęta żydowscy wycinankarze, taką samą jakiej i ja chciałabym doświadczyć.
„... Wyszedłem z dorożki. Dyszał ciężko ze zwieszoną głową. Przytuliłem jego łeb do piersi, w jego wielkich czarnych oczach lśniły łzy. Wtedy ujrzałem na jego brzuchu okrągłą czarną ranę.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - szepnąłem ze łzami.
- Drogi mój – to dla ciebie – rzekł i stał się bardzo mały, jak konik z drzewa...”
|